Legnicka kaczka podbija krajowe media i internet. Temat podchwycili satyrycy z Krzysztofem Skibą na czele. Z ich żartów nie śmieje się jednak legnicka policja, która zupełnie na poważnie prowadzi w sprawie myjki dochodzenie.

Zbudowany z kartonowego cokołu i stojącej na nim gumowej kaczki-myjki Pomnik Czystości Narodu stanął pod osłoną nocy (wczesnego poranka) na placu Słowiańskim równo przed tygodniem. Autorami tego politycznego happeningu są anonimowi członkowie grupy „Aktywna Legnica/Żółta Alternatywa”.

Na razie anonimowi, bo legnicka policja prowadzi postępowanie ws. wykroczenia przeciwko porządkowi i spokojowi publicznemu. Dokładnie chodzi o artykuł 63a Kodeksu Wykroczeń, który mówi, że „kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”.

Tygodniowe dochodzenie nie przyniosło na razie efektów. Mł. asp. Jagoda Ekiert z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Legnicy, poinformowała nas, że funkcjonariusze mają do wykonania jeszcze sporo czynności, m.in. przesłuchania świadków.

Co ciekawe, w Zarządzie Dróg Miejskich, który w imieniu prezydenta zarządza placem Słowiańskim, powiedziano nam, że zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia na komendzie nie zostało złożone.

– Policja sama do nas przyszła. Potwierdziliśmy tylko, że jesteśmy zarządcą terenu placu oraz poinformowaliśmy, że w związku z postawieniem „pomnika” nie ponieśliśmy żadnych strat materialnych. I tyle – mówi Andrzej Szymkowiak, dyrektor ZDM.

Tyle że zupełnie inne informacje ma policja. – Kilka godzin po tym, jak obiekt został usunięty z placu przez patrol, przyjęliśmy od ZDM zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia – zapewnia mł. asp. Jagoda Ekiert.

Tymczasem o gumowej kaczce z Legnicy, którą zabezpieczono jako dowód rzeczowy, aż huczy w mediach. Zarówno w tych tradycyjnych, jak i społecznościowych. Myjka z placu Słowiańskiego stała się inspiracją dla kabareciarzy w programie Polsatu, swój czas antenowy dostała już kilka razy w TVN.

Żółta alternatywa rozlała się też po Facebooku. Można na nim znaleźć zdjęcia gumowych kaczuszek, które pojawiły się na dworcu kolejowym w Łodzi, czy pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Pływała też wraz z innymi w Kielcach, a także za sprawą znanego lokalnego satyryka Roberta Wierzbickiego – w chojnowskiej fontannie Tkacza.

Akcję „Uwolnić kaczkę!” mocno wspiera lider Big Cyca Krzysztof Skiba, a także pochodząca z Legnicy dziennikarka Beata Tadla, ciesząca się zresztą symbolicznym tytułem ambasadora naszego miasta.


Gumowa kaczka w Warszawie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię tutaj