Statystyki dotyczące polskiego rynku pracy są przerażające. za około 2-3 lata podaż pracowników spadnie o 1/3. Problemem nie jest już znalezienie odpowiedniego pracownika, a znalezienie jakiegokolwiek chętnego do przeszkolenia.

Transformacja rynku pracodawcy w rynek pracownika sprawia, że już sam proces rekrutacji wygląda zupełnie inaczej. Zdarza się często, że już na etapie umawiania spotkania z kandytatem pada pytanie o wynagrodzenie, które jest warunkiem zgody na rozmowę z rekruterem.

Firmy inwestują pieniądze w prezentowaniu się na rynku pracy, dbają o spójność komunikatu medialnego z tym, co kandydat widzi w firmie.

Już teraz pracodawcy poprzez rekruterów komunikują się ze studentami by pozyskać ich do swojej firmy po zakończeniu edukacji.
Podobno za kilka lat firmy będą się prezentowały już w szkołach średnich by jak najszybciej zdobyć przewagę nad konkurencją.

A co z robotami?

Czy automatyzacja, robotyzacja i rozwój przemysłu można traktować jako powód problemów na rynku pracy? A jeśli nie to jakie możliwości daje to pracodawcom?

Póki co nie ma w 100% zautomatyzowanego zakładu. Narazie nie odczuwamy transformacji cyfrowej tak mocno. Firmy nie mają w planach automatyzacji pod kątem zastępowania ludzi maszynami, w przemyśle jednak widać silną potrzebę “pracowników wiedzy” szczególnie z sektorów farmaceutycznych czy motoryzacyjnych.

Wśród nieuchronnych trendów pracy będzie mniejsze zapotrzebowanie na pracowników w specjalnościach związanych z prostą obróbką danych, obliczeniami czy wykorzystaniem głosu. Rutyna i prostota staną się domeną maszyn. Na przykład gdybyśmy zautomatyzowali transport oznaczałoby eliminację zawodu kierowcy.

Zjawisko taniej pracy będzie zanikać i szybko przestanie być atutem naszej gospodarki. Inwestowanie w technologię to w tym kontekście przymus w przeciwnym przypadku firma będzie zagrożona wypadnięciem z rynku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię tutaj